O tym, jak istotna jest grafika reklamowa dodawana przez widget AdTaily, mówili już nasi reklamodawcy. Poprosiliśmy jednego z nich, Pawła Opydo (m.in. Playr) o podsumowanie zasad, o których warto pamiętać przygotowując kampanię w AdTaily.
Chętnie dowiemy się, czy macie swoje zasady, którymi kierujecie się przy
tworzeniu kreacji reklamowych. Czy stosujecie się do reguł, o których
pisze Paweł?
Paweł Opydo, Playr.pl o tworzeniu efektywnych kampanii reklamowych
Marta mnie dziś zaatakowała, żebym napisał tekst na blog AdTaily. O
kreacjach reklamowych do systemu. W sumie nie wiem, dlaczego, bo nie mam
jakiejś wyjątkowej wiedzy w tym zakresie, za wyjątkiem doświadczenia
samodzielnie wyrobionego po prawie 3-letniej pracy przy reklamie w
internecie :). Zrobiłem jednak parę reklam AdTaily sobie i znajomym,
więc mogę się podzielić wnioskami na ten temat.
Zaznaczyć jednak należy, że większość z nich to dość podstawowe zasady
tworzenia kreacji internetowych – główna różnica polega na tym, że te z
AdTaily są… mniejsze :).
W tym tekście spróbowałem zebrać pięć takich zasad-porad dotyczących
tworzenia bloczków 125×125 :). Do tego na końcu znajdziecie kilka
ogólnych prawd na ten temat. Ale po kolei.
Call to Action
Na początek to, co jest podstawą, ale jednocześnie elementem bardzo
często ignorowanym. CTA to ta część kreacji, która zachęca użytkownika
do konkretnego działania. Nie umieszczamy przecież reklamy dla samej
reklamy – chcemy wywołać konkretny efekt, kliknięcie, przeczytanie
artykułu, zakup produktu. Użytkownik podświadomie szuka elementów
“interaktywnych”.
Tekstowo – hasło “Najlepsze spodnie Naszej Firmy!” zabrzmi lepiej, jeśli
na końcu dodamy “Kliknij, żeby je kupić!”. A graficznie – tak nie jest
zbyt dobrze:

Ale tak już wyraźnie lepiej:

Samo logo niewiele znaczy
Wielokrotnie zauważam reklamy AdTaily, na których widzę tylko nieznane
mi logo i nic nie mówiącą nazwę firmy. Wiadomo, budowanie świadomości
marki itd… Ale w tym momencie dostaję symbol bez żadnego kontekstu.
Duży, ale zupełnie nie zachęcający do kliknięcia. Widoczny, ale przez
brak konkretów – trudny do zapamiętania.
Inaczej mówiąc – w ten sposób jest niefajnie:
A tak już dużo lepiej!

Nikt Cię nie zna? Nie udawaj, że zna! :)
Coś, co dla mnie jest zupełnie niezrozumiałe, a jednak pojawia się
bardzo często. O ile promując blog Bardzo Znanego Polityka, możemy
zagrać nazwiskiem, to nikomu nieznany bloger nie powinien liczyć, że
ktoś będzie chciał czytać jego teksty tylko dlatego, że on je napisał.
Czyli zamiast grać tak:

Lepiej zagrajmy tak:

Co za dużo, to niezdrowo!
Pamiętajmy, że gramy na bardzo małych formach reklamowych. Wciskanie na
nie dużej ilości elementów odwraca uwagę od tego, co najważniejsze –
zajawki tematu i zachęty do poszukania większej ilości informacji.
Po co robić tak:

Jeśli można tak:

Co za mało… to też niezdrowo! :)
Bardzo mi przykro, ale mało konkretne, nic nieznaczące hasło reklamowe,
które Wam się podoba, niekoniecznie zachęci do kliknięcia. Użytkownik
zasadniczo powinien klikać wiedząc mniej-więcej, co tam znajdzie. O ile
niekoniecznie musi znać styl ubrań sprzedawanych przez Waszą firmę, to
dobrze by było, gdyby wiedział, że pod linkiem znajdzie ubrania ;)
Bo w końcu wiosenną kolekcję ubrań można (niestety) reklamować tak:

Albo tak:

…nie wiem dlaczego tyle tych przykładów z ubraniami, to musi być podświadomy wpływ Marty i szafiarek! ;)
Dobra, miało być pięć, było pięć. Przy tworzeniu reklamy pamiętajmy
jednak o tym, w jaki sposób ma ona oddziaływać na użytkownika. W
uproszczeniu powinno to wyglądać tak:
- zwrócenie uwagi;
- utrzymanie uwagi;
- zachęta do akcji;
- zaspokojenie potrzeby.
Pierwszy etap to przyciągnięcie wzroku usera, czyli wygranie bitwy z
dziesiątkami obrazków, linków i tytułów na stronie. To jednak dopiero
początek – nasz “cel” poświęci nam jakąś sekundę, więc w tym czasie
musimy utrzymać jego uwagę tak, żeby nas nie zignorował, a przeszedł do
trzeciego etapu – kliknięcia w nasz link. Wszystko to jednak na nic,
jeżeli po wejściu na stronę klient po 3 sekundach z niej wyjdzie i nigdy
nie wróci – trzeba więc chociaż częściowo zaspokoić jego potrzeby.
Konkretne przykłady? Proszę bardzo. Tzw. “reklama z cyckami”. Jeżeli
wrzucicie na swój bloczek ponętną panią, to pewnie uzyskacie świetny
wynik w pierwszym etapie (głównie u męskiej części “widowni”). Niestety,
zaawansowani użytkownicy nie dadzą się nabrać, więc na tym się skończy.
Ci, którzy nie znają jeszcze tajników internetowego marketingu ;) może i
klikną, ale pewnie wyjdą ze strony po chwili, gdy okaże się, że
reklamujecie cokolwiek innego, niż galerię ze zdjęciami ponętnych pań.
Z drugiej strony możecie na bloczek wrzucić kawałek tekstu o swojej
firmie, czarno na białym. Jakiś konkret. Zapewne dla targetu będzie to
ciekawe i nawet zachęcające do kliknięcia, ale spora część klientów
nawet nie zauważy istnienia Waszej reklamy.
Wszystkie te elementy są równie ważne. Potknięcie na którymkolwiek z
nich sprawia, że nie przechodzimy całej “ścieżki”, a tym samym nie
osiągamy postawionych celów. Zresztą, widać to dokładnie po klikach –
zauważyłem, że w AdTaily bardzo mocno liczy się jakość samej kreacji.
Na koniec chciałem zaznaczyć, że powyższych reguł nie należy traktować
jako “betonowych”, a raczej jako “gumowe” :). Przy odpowiednim wyczuciu
można je spokojnie łamać, dla osiągnięcia konkretnych celów i efektów.
Ale to się raczej wiąże z dodatkową wiedzą, a nie z jej brakiem :).
Powodzenia wszystkim!